Marsz Wyzwolenia Konopi w Warszawie
W sobotę ulicami Warszawy przeszła demonstracja zwolenników zalegalizowania marihuany zorganizowana przez Inicjatywę Wolne Konopie.
Według służb porządkowych manifestowało od pięciu do sześiu tysięcy osób. Demonstranci domagali się legalizacji marihuany, możliwości posiadania jej 30 gramów na własny użytek oraz "trzech roślin pod domową uprawę" zgodnie z prawem, a także amnestii dla tych osób, które zostały skazane za jej posiadanie.
Transparenty trzymane przez uczestników „Marszu Wyzwolenia Konopi" głosiły: „Konopie są lekarstwem", "Mój umysł należy do mnie", "Szanuj ziele". Przede wszystkim jednak hasłem przewodnim całego wydarzenia, był głośno skandowany okrzyk: „Sadzić, palić, zalegalizować".
Demonstracja na ponad godzinę sparaliżowała ruch w centrum miasta, na Powiślu doszło do paru nieprzyjemnych incydentów. Co żywsi uczestnicy zaczęli rzucać w stronę zabezpieczającej marsz policji jajka oraz szklane butelki. Napiętą sytuację załagodzili jednak organizatorzy manifestacji, nawołując do pokojowego demonstrowania.
„Marsz Wyzwolenia Konopi" po około trzech godzinach zatrzymał się przed Sejmem, gdzie po krótkich przemówieniach i chwili zabawy,tłum rozszedł się do domów. Po marszu stołeczna policja poinformowała, że 25 osób doprowadzono na komisariaty, głównie w związku z posiadaniem narkotyków, a także w jednym przypadku - kradzieży w sklepie.
Na demonstracji pojawił się także były poseł Janusz Palikot. Polityk rozdawał demonstrantom ulotki nawołujące do poparcia jego ruchu, w którego programie znajduje się legalizacja marihuany.
