Mordercza susza pustoszy Afrykę
Blisko 10 mln mieszkańców Afryki Wschodniej zostało dotkniętych największą od pół wieku suszą. W najgorszej sytuacji są ludzie w południowej Somalii – tam ONZ ogłosiła już klęskę głodu.
Somalia boryka się z kryzysem humanitarnym praktycznie od 20 lat. W ostatnich tygodniach jednak sytuacja pogorszyła się w błyskawicznym tempie. 166 tys. Somalijczyków z objętych katastrofą humanitarną regionów uciekło już do sąsiednich krajów – Kenii i Etiopii. ONZ musiała zareagować. – Somalia potrzebuje w sumie 1,6 mld dol., z tego co najmniej 300 mln w ciągu najbliższych dwóch miesięcy na uporanie się z klęską głodu na dotkniętych nią terenach – mówił sekretarz generalny ONZ Ban Ki-mun, apelując o międzynarodową pomoc. – Tam zarówno dzieci, jak i dorośli umierają w zastraszającym tempie – dodał zdesperowany.
W dramatycznej sytuacji znajduje się około 3,7 mln Somalijczyków – to niemal połowa populacji tego targanego wojną domową kraju. Jak podkreślają specjaliści z organizacji humanitarnych, po raz pierwszy od 1992 r. ONZ mówi o klęsce głodu. Pojęcie to jest stosowane bardzo rzadko, głównie po to, by podkreślać wyjątkowy tragizm sytuacji.
A sytuacja niewątpliwie jest dramatyczna.
– Rozmawiałam z matkami dzieci wyglądających jak 9-, 12-miesięczne niemowlęta. Tymczasem one mówiły, że ich dzieci mają 3,4 lata – cytuje BBC Sonię Zambakides, pracowniczkę organizacji Save the Children, która była w Somalii, by zbadać sytuację na miejscu. Według niej tysiące tamtejszych kobiet potrafią iść wraz ze swoimi dziećmi bez jedzenia nawet sześć dni, by znaleźć jakąkolwiek pomoc. Zambakides opowiadała o matce, która przez kilkadziesiąt godzin niosła na plecach swojego półtorarocznego syna – tylko po to, by u celu wędrówki stwierdzić, że dziecko zmarło.
W całej Somalii – a także w sąsiedniej Kenii i Etiopii – powstają prowizoryczne miasteczka uchodźców z terenów dotkniętych suszą. Spustoszone słonecznym żarem terytoria sięgają m.in. peryferiów somalijskiej stolicy Mogadiszu. Nic więc dziwnego, że miasto obrasta liczącymi po kilka tysięcy mieszkańców obozowiskami domków zbudowanych z kawałka deski i płachty folii.
Gotowość pomocy Somalii zgłosiły Stany Zjednoczone. Sekretarz stanu Hillary Clinton obiecała już dodatkowe 28 mln dol. na walkę z głodem. Jednocześnie szefowa amerykańskiej dyplomacji podkreśliła, że USA przekazały już w tym roku 431 mln dol. na poprawę sytuacji w całym regionie Afryki – nie przyniosło to jednak większych rezultatów. USA chętnie pospieszyłyby z pomocą, Waszyngton obawia się, że radykalni islamiści z ugrupowania Al-Szabab przechwycą pomoc dla głodujących lub fundusze na walkę z głodem.
Obawy te mogą być częściowo uzasadnione. Powiązana luźno z Al-Kaidą grupa Al-Szabab niepodzielnie rządzi na południu Somalii i już dwa lata temu zabroniła pracownikom organizacji humanitarnych wstępu na podporządkowane sobie terytorium. Od pewnego czasu zakaz ten został poluzowany, a teraz trwają zakulisowe negocjacje z islamistami, by konwoje z żywnością i potrzebnymi rzeczami mogły dotrzeć do uchodźców. Rozmowy są prowadzone z lokalnymi przywódcami grupy i ich efekty będą zapewne uzależnione od woli miejscowych watażków, a nie liderów stojących na szczycie w hierarchii Al-Szabab. To również wpłynie na skuteczność międzynarodowej akcji pomocowej dla Somalii. Głodującym nie pozostaje więc nic innego jak uciekać z kraju.
