Szok w Waterford – 575 osób traci pracę.
Wielki cios na rynku pracy w południowo – wschodniej Irlandii w związku z decyzją brytyjskiegowłaściciela firmy telekomunikacyjnej TalkTalk o zamknięciu swojego call center w Waterford.Zlikwidowane zostanie 575 miejsc pracy w ciągu 30 dni. Pracownicy otrzymali informację ozwolnieniu na wczorajszym spotkaniu. Firma ogłosiła zamknięcie swojego oddziału w Waterford,który zapewniał wsparcie dla swoich brytyjskich klientów. Grupa TalkTalk w Wielkiej Brytanii wydałaoświadczenie, w którym informuje, że podjęto decyzję o zamknięciu call center Waterford w związkuz 40-procentową redukcją we wszystkich jej oddziałach. Firma, która na całym świecie zatrudniaokoło 3500 osób, działa w Waterford od 2008 roku, po przejęciu AOL. W pewnym okresie TalkTalk wWaterford zatrudniał ponad 700 osób. "Ważne jest, aby podkreślić, że decyzja ta w żaden sposób nieodzwierciedla braku wydajności i zaangażowania zespołu z Waterford. Przez lata wykazali oniogromne zaangażowanie i troskę o klientów ", podano w oświadczeniu. Rzeczniczka TalkTalkpowiedział, że kwestia warunków zwolnienia będzie częścią negocjacji między pracownikami - którzynie są zrzeszeni w związkach zawodowych - a firmą w ciągu najbliższych 30 dni. Nagłe zamknięcieoddziału firmy wywołało szok i zbulwersowanie, zarówno w rządzie jak i wśród lokalnych władz wWaterford. Richard Bruton, Minister Pracy, Przedsiębiorczości i Innowacji poinformował, że wezwałDido Harding’a, szefa TalkTalk, do kontynuacji działalności firmy w Waterford. Pan Brutonpoinformował, że nawiązał kontakt również z IDA i innymi agencjami wspierania przedsiębiorczości ipoprosił je o dołożenie wszelkich starań w znalezieniu innego zatrudnienia dla pracowników wprzypadku zlikwidowania miejsc pracy w Waterford. Annemarie Caulfield, prezes Izby Handlowej wWaterford, oznajmił, że wiadomość o zamknięciu była "bardzo wielkim zaskoczeniem" dlamieszkańców Waterford i południowego wschodu Irlandii, zwłaszcza, że w ciągu ostatnich czterechlat zlikwidowano 3000 miejsc pracy w tym regionie. John Halligan, lokalne niezależny deputowany,powiedział, że sposób, w jaki pracownicy dowiedzieli się o zamknięciu firmy był szczególnieszokujący. Choć wszyscy wiedzieli, że firma odczuwa kryzys, nie przewidywali, że zakład będziezamknięty bez rozłożenia w czasie.
