Polska wyciągnęła wnioski - nie zaangażuje się w Libii.
Przy kolejnej okazji stanięcia ramię w ramię z amerykańskimi i zachodnioeuropejskimi partnerami w obalaniu kolejnego reżimu Polska powiedziała „nie”. Tym razem, mimo mniejszej skali operacji niż tych w Iraku czy Afganistanie, angaż Polski w operacji „Świat Odysei” w Libii miałby być zbyt obciążający dla sił zbrojnych i nie ma na to realnej potrzeby.
Przekonaliśmy się, że to nie są operacje krótkotrwałe, że to są operacje bardzo kosztowne, żeteż politycznie są obciążające – powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Stanisława Koziej w wywiadzie dla RMF FM.
Decyzja o nie wysyłaniu wojsk do Libii jest wspólnym stanowiskiem rządu i prezydenta.
Wkład Polski w operację, według eurodeputowanego SLD, Marka Siwca, byłby jednak niewielki gdyby miała zaangażować się proporcjonalnie w stosunku do reszty państw biorących udział w operacji lotniczej w Libii. Biorąc pod uwagę taki punkt widzenia operacja wymagałaby od nas wysłanie nad Libię jednej ósmej myśliwca F16.
Stany Zjednoczone, które aktualnie przewodzą operacją, też nie widzą dużych korzyści ze swojego udziału w ataku na Kadafiego i chcą zmniejszyć liczbę swoich jednostek wojskowych oraz przekazać dowodzenie Europejczykom lub strukturom NATO.
Militarna interwencja w Libii została rozpoczęta po tym jak koalicja USA, Francji, W. Brytanii, Kanady i Włoch zignorowało deklarację Kadafiego o zawieszeniu broni, uznając ten krok za fałszywy.
