Witaj w strefie użytkownika

Wygoda

Logowanie pozwala i tutaj zalety zalożenia konta

Facebook i Twitter

Masz konto na facebooku lub twitterze? Nie musisz zakladać osobnego konta w naszym serwisie, możesz logować się poprzez te portale

Wygraj nagrody

Tutaj coś na temat systemu punktowego Link do punktów

 

Nie masz konta? Zarejestruj się!

Zapomniałeś hasła?
 

Szczyt polskiej komercji?

Na kilkanaście miesięcy przed rozpoczęciem naszego największego sprawdzianu ostatnich
lat, jakim z pewnością jest współorganizacja Euro 2012, wybuchła kolejna afera. Być może
dla niektórych nie jest to jakiś większy problem, jednak jak wypowiedział się na jednym z
portali sportowych pewien zagorzały fan piłki nożnej z Warszawy „dla prawdziwych Polaków to
skandal i obraza podstawowych wartości moralnych”.

Co tym razem wywołało tak silne emocje? Stadion Narodowy. I nie chodzi tu nawet o to,
że trwa montaż biało-czerwonej elewacji z płyt, które według opinii specjalistów z branży
budowlanej „nie wyglądają zbyt stabilnie”, ale o jego nazwę, a konkretnie o to, czyje ma
nosić imię i czy w ogóle powinien mieć swojego patrona. Oburzenie wśród niektórych kibiców
wywołała wypowiedź obecnego ministra sportu Adama Giersza, który w wywiadzie udzielonym
niedawno na antenie radia RMF FM bezceremonialnie przyznał, że będzie starać się sprzedać
nazwę obiektu, który podobno już w niedalekiej przyszłości ma zostać naszą wizytówką na
Euro 2012.

Większość Polaków z pewnością wcześniej czy później znalazłaby osobę godną funkcji
patrona, jednak minister podczas wspomnianej już rozmowy rozwiał wszelkie ewentualne
wątpliwości: „Na stadionie odbywają się przede wszystkim imprezy rozrywkowe. To nie jest
miejsce szczególnej pamięci więc myślę, że komercyjne traktowanie nazwy jest bardziej
właściwe”. Minister dodał także: „ja muszę zadbać o to, żeby Stadion Narodowy zarobił na
siebie, żebyśmy nie musieli z budżetu dopłacać do jego utrzymania. Prawa do nazwy są
jednym z elementów biznesplanu”.

Giersz, próbując jakby na wyrost uspokoić nieco wzburzenie kibiców, podkreślił, że
elementarnym i zarazem najważniejszym warunkiem sprzedaży praw do nazwy jest
konkurencyjna oferta. Konkurencyjna, czyli jaka? Zdaniem ministra cena ta powinna być
wyższa od tej, za którą w 2007 r. Polska Grupa Energetyczna wykupiła prawa do nazwy
gdańskiej Areny – powinna więc znacznie przekroczyć 7 mln złotych. Tylko, czy to wystarczy,
aby przekonać polskich fanów sportu do słuszności tej decyzji?

Komentarze Dodaj komentarz
Brak komentarzy dla tego artykułu
Dodaj komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.