Szczyt polskiej komercji?
Na kilkanaście miesięcy przed rozpoczęciem naszego największego sprawdzianu ostatnich
lat, jakim z pewnością jest współorganizacja Euro 2012, wybuchła kolejna afera. Być może
dla niektórych nie jest to jakiś większy problem, jednak jak wypowiedział się na jednym z
portali sportowych pewien zagorzały fan piłki nożnej z Warszawy „dla prawdziwych Polaków to
skandal i obraza podstawowych wartości moralnych”.
Co tym razem wywołało tak silne emocje? Stadion Narodowy. I nie chodzi tu nawet o to,
że trwa montaż biało-czerwonej elewacji z płyt, które według opinii specjalistów z branży
budowlanej „nie wyglądają zbyt stabilnie”, ale o jego nazwę, a konkretnie o to, czyje ma
nosić imię i czy w ogóle powinien mieć swojego patrona. Oburzenie wśród niektórych kibiców
wywołała wypowiedź obecnego ministra sportu Adama Giersza, który w wywiadzie udzielonym
niedawno na antenie radia RMF FM bezceremonialnie przyznał, że będzie starać się sprzedać
nazwę obiektu, który podobno już w niedalekiej przyszłości ma zostać naszą wizytówką na
Euro 2012.
Większość Polaków z pewnością wcześniej czy później znalazłaby osobę godną funkcji
patrona, jednak minister podczas wspomnianej już rozmowy rozwiał wszelkie ewentualne
wątpliwości: „Na stadionie odbywają się przede wszystkim imprezy rozrywkowe. To nie jest
miejsce szczególnej pamięci więc myślę, że komercyjne traktowanie nazwy jest bardziej
właściwe”. Minister dodał także: „ja muszę zadbać o to, żeby Stadion Narodowy zarobił na
siebie, żebyśmy nie musieli z budżetu dopłacać do jego utrzymania. Prawa do nazwy są
jednym z elementów biznesplanu”.
Giersz, próbując jakby na wyrost uspokoić nieco wzburzenie kibiców, podkreślił, że
elementarnym i zarazem najważniejszym warunkiem sprzedaży praw do nazwy jest
konkurencyjna oferta. Konkurencyjna, czyli jaka? Zdaniem ministra cena ta powinna być
wyższa od tej, za którą w 2007 r. Polska Grupa Energetyczna wykupiła prawa do nazwy
gdańskiej Areny – powinna więc znacznie przekroczyć 7 mln złotych. Tylko, czy to wystarczy,
aby przekonać polskich fanów sportu do słuszności tej decyzji?
